Quady „rozjeżdżają” nam lasy

Niszczą rośliny, bagna, wydmy i stanowiska archeologiczne. Hałasują i płoszą zwierzęta. Użytkownicy quadów swoją nierozsądną jazdą powodują szkody w lasach naszego powiatu.

Tematem zainteresował nas Jan Zduńczyk. Miłośnik przyrody i historii lokalnej zabiera nas do kompleksu leśnego między Piastowem, Samorządkami, Piaskami, Łąkami, Goniwilkiem i Kalinowem. Pokazuje miejsca rozjechane quadami. Co chwilę widzimy charakterystyczne rynny po kołach tych pojazdów. – W tym miejscu jest stanowisko archeologiczne – pokazuje. Chwilę później wskazuje następne. Sam na te stanowiska natrafił i je zgłosił. Kolejne ślady widzimy na bagnach. Jak mówi Jan Zduńczyk, rosną tu rośliny chronione jak rosiczka okrągłolistna. Występuje także m.in. bagno zwyczajne i żurawina błotna. Pojazdy niszczą glebę i samosiejki drzew. – Tu przy brzegu widać, jak jest zryte – zauważa mężczyzna.

Zdj. Miejsce, w którym Jan Zduńczyk złapał kierowców dwóch quadów

Problem nasilił się trzy lata temu

 | Zdjęcie dotyczy Quady rozjeżdżają nam lasy zostało dodane przez Twój Głos - Gazeta Powiatu Garwolińskiego - w dniu 2022-05-12 id nr: 5150797 |
Zdj. Jan Zduńczyk w w miejscu stanowiska archeologicznego z kultury grobów kloszowych. Teren jest rozjeżdżony

Wspomina, że problem z quadami trwa minimum dziesięć lat, a trzy lata temu znacznie się nasilił. Quady i motocykle stały się bardziej popularne, a ludzie zasobniejsi. Kupują je i jeżdżą nimi po lasach, niejednokrotnie nie zważając na przyrodę. Pan Jan zaobserwował, że para się tym głównie młodzież – przede wszystkim w weekendy. – Jeżdżą bez względu na porę roku, aby tylko wody nie było. Zimą nie wszyscy przyjeżdżali, bo był lód – mówi. Kierowcy jeżdżą często z ukrytymi rejestracjami lub bez nich, co utrudnia identyfikację.

Idziemy wzdłuż Półkowej Góry, która swoją nazwę zawdzięcza starciu z czasów powstania listopadowego. Znajdujemy ślady opon na drogach, ściółce leśnej, mokradłach, starych wyrobiskach. Na tych ostatnich quady wyrobiły wjazdy mające głębokość nawet ponad metr.

Pan Jan staje w miejscu stanowiska archeologicznego z kultury grobów kloszowych. – Tu był grób całopalny – opowiada. Nawet gdyby w tym miejscu coś się jeszcze znajdowało, to mogło ulec zniszczeniu przez miłośników czterech lub dwóch kółek. – Jak wyjdzie padalec na drogę, to zginie – stwierdza, mówiąc, że nieraz widział rozjechane padalce czy inne drobne zwierzęta. Ryk quadów straszy także większe zwierzęta, jak łosie, które są rugowane ze swoich ostoi, a następnie wychodzą na szosy i powodują wypadki drogowe. Dziwi mnie to, że myśliwi nie reagują na takie płoszenie zwierzyny – nie ukrywa pan Jan. Dodaje, że gdy tacy kierowcy zbiorą się razem, to rozpalają ogniska w lesie, piją alkohol, zostawiają śmieci i nieczystości.

Przyjechała policja

W jedną z marcowych niedzieli Jan Zduńczyk natknął się na dwóch młodych mężczyzn, którzy jeździli quadami po bagnie. – Topili się, quady ledwo wystawały z wody. Spisałem rejestracje. Powiedziałem im, że zaraz będzie tu policja. Wystraszyli się –opowiada. Kierowcy namęczyli się z wyciągnięciem pojazdów. Objechali bagno i pojechali w stronę Łąk. Gdy policja przyjechała, quadowców już nie było. Postępowanie policyjne trwa. Nasz rozmówca zauważa, że problem nie dotyczy tylko tego lasu, ale też większości innych kompleksów. – Quadowcy wjeżdżają do prywatnych lasów, nie pytając się o zgodę właścicieli i niszczą ich własność – mówi.

Jakub Błędowski z Nadleśnictwa Garwolin zauważa, że w lasach państwowych skala zjawiska bardzo się zmniejszyła w ostatnich latach. – Teraz właściwie nie mamy problemu z quadami i motocyklami, choć jeszcze kilka lat temu problem był duży. Obecnie są to zdarzenia incydentalne – mówi.

Zwiększyła się za to ilość rajdów po lasach niepaństwowych, które nie są pilnowane przez leśników i straż leśną. – Nad lasami niepaństwowymi pełnimy nadzór z upoważnienia starosty w oparciu o podpisaną umowę. Jednak w zakresie szkodnictwa organem właściwym do zgłaszania jest policja – wyjaśnia.

Wyjechał prawie wprost na grupę

– Z mojej perspektywy, jako osoby, która jako przewodnik chodzi z grupami po powiecie – sytuacja jest dramatyczna – nie ukrywa Adrian Pogorzelski, przewodnik turystyczny, pasjonat lokalnej historii, tradycji i zwyczajów. – Idziesz z 40-osobową grupą lasem i nagle wyskakuje ci ktoś pędzący 70 km/godzinę potężnym crossowym motocyklem – wspomina. Takie zdarzenie miało miejsce w ostatnich tygodniach w niepaństwowym lesie obok Jabłonowca. – Gdy w takich sytuacjach chwytam za telefon i dzwonię na policję, to słyszę, że nie mają ich czym łapać – nadmienia.

Niszczone bezcenne grodzisko

Jak mówi, jeszcze kilka lat temu wręcz dramatycznie wyglądała sytuacja na terenie grodziska w Podebłociu – miejsca wyjątkowego w skali całej Polski. Adrian Pogorzelski wspomina zdarzenie z badań archeologicznych prowadzonych na grodzisku w 2015 roku. – W trakcie badań przyjechali motocykliści i quady bez rejestracji. Panowie zatrzymali się, pokazali mi „fucka” oraz gest, że odetną mi głowę. Mieli wszystko w nosie i czuli się bezkarni – opowiada. Zgłosił sprawę na policję, ale postępowanie zostało ostatecznie umorzone. O to miejsce stara się dbać Mateusz Michalczyk, radny z Podebłocia. – To historyczne miejsce jest nagminnie rozjeżdżane – nie ukrywa.

Ostatnio sytuacja nieco się uspokoiła. Mateusz Michalczyk przypomina, że około 2 lata temu panowie, którzy rozjeżdżali grodzisko, wrzucili do Internetu filmik ze swoich wyczynów. M. Michalczyk wprost zagroził im w komentarzu, że jeśli nie usuną filmiku, to zgłasza sprawę na policję. Filmik został usunięty, a przedstawiciel grupy zadzwonił z wyjaśnieniem, że…nie wiedzieli oni o tym, jak cenne jest to miejsce. Zapowiedział też, że poinformuje członków innych podobnych grup o wartości grodziska. 

Po tamtej sytuacji, razem z sołtysem Andrzejem Maraszkiem rozkleili kartki, że jest to miejsce ważne historycznie. Na ich prośbę również policja częściej pojawia są w tej okolicy. Wkrótce mają stanąć tablice ze starostwa oraz opisy i oznaczenia dla turystów. To wszystko ma sprawić, że miejsce będzie bardziej rozpoznawalne, ale też omijane przez miłośników motocykli i quadów. – Gdyby na terenie powiatu powstał specjalny tor dla quadów i motocykli crossowych, to może zmniejszyłby się problem ich jeżdżenia po lasach – zastanawia się Jan Zduńczyk.

Jakie kary dla amatorów jazdy quadami i crossami po terenach leśnych?

– Quady to doskonałe środki transportu, gdy jest słonecznie i ciepło, pod warunkiem jednak, że korzysta się z nich z rozsądkiem i świadomością zagrożeń, jakie ze sobą niosąPolicjanci wiedzą, jak uciążliwa dla lokalnej społeczności jest kwestia osób poruszających się na quadach i crossach po terenach leśnych – podkreśla Małgorzata Pychner, oficer prasowy KPP w Garwolinie. Takie sygnały docierają na policję również za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa.

Policja przypomina, że las i podobne tereny rekreacyjne nie są miejscem dla osób, które niszczą środowisko naturalne, płoszą dzikie zwierzęta i lekceważą obowiązujące przepisy. Jazda po lesie jest zabroniona. Mówi o tym art. 29 ustawy o lasach: „Ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach”.

Zgodnie z prawem wjazd do lasu pojazdem silnikowym bez zgody właściciela lub zarządcy danego obszaru to wykroczenie. Traktuje o tym sam Kodeks wykroczeń, a dokładnie artykuł 161, który brzmi: „Kto, nie będąc do tego uprawniony albo bez zgody właściciela lub posiadacza lasu, wjeżdża pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem do nienależącego do niego lasu w miejscu, w którym jest to niedozwolone, albo pozostawia taki pojazd w lesie w miejscu do tego nieprzeznaczonym, podlega karze grzywny”.

W przypadku jazdy quadami po terenach leśnych może dojść też do popełnienia wykroczenia z art. 156 kodeksu wykroczeń, który mówi: Kto na nienależącym do niego gruncie leśnym lub rolnym niszczy zasiewy, sadzonki lub trawę, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

– Należy pamiętać, że hałas emitowany przez te pojazdy może prowadzić do płoszenia dzikich zwierząt – zauważa Małgorzata Pychner. Jest to zabronione przez polskie prawo, a kto się dopuści takiego czynu, odpowiada za wykroczenie z art. 165 kodeksu wykroczeń „Kto w lesie, w sposób złośliwy, płoszy albo ściga, chwyta, rani lub zabija dziko żyjące zwierzę, poza czynnościami związanymi z polowaniem lub ochroną lasów, jeżeli czyn z mocy innego przepisu nie jest zagrożony karą surowszą, podlega karze grzywny albo karze nagany”.

Co do stanowisk archeologicznych ich niszczenie to przestępstwo, wynikające z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.

10 zgłoszeń w ubiegłym roku

W tym roku policja raz interweniowała na wezwanie świadka, który widział osoby poruszające się quadami po lesie. Również jedno zgłoszenie wpłynęło za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. – Takie zgłoszenie powoduje, że policjanci jadą we wskazane miejsce i kilkukrotnie je kontrolują w trakcie służb. Takie kontrole mają także charakter prewencyjny. Częste patrole w miejscach zagrożonych odstraszają amatorów jazdy po lasach – zauważa Małgorzata Pychner, rzecznik prasowy KPP w Garwolinie. W całym ubiegłym roku za pośrednictwem KMZB wpłynęło na policję 10 zgłoszeń tej kategorii.

„Nie tylko karać, ale i edukować”

– Jako prezes Weteran Tur Garwolin nie pochwalam i nie zachęcam do niszczenia cennych przyrodniczo i historycznych miejsc. Zachęcam do uszanowania prywatnej własności. My jako klub pasjonatów zabytkowej motoryzacji nie jeździmy po lasach, a jeśli już się zdarzy, to są to leśne drogi publiczne, ogólnodostępne. Natomiast moje prywatne zdanie na ten temat jest takie, że niewątpliwie jest to problem nie tylko w naszych rejonach. Wybudowanie toru niewiele zmieni, ponieważ będzie fajnie, ale krótko, a lokalne samorządy nigdy nie miały na takie inwestycje miejsca i środków finansowych. Mandaty też nie załatwią sprawy -powinno się nie tylko karać, ale też edukować i wyciągnąć rękę do tej grupy społecznej -coś zaoferować oprócz zakazów i mandatów. Młodzież ma swoje potrzeby, a lepiej jak interesują się motoryzacją i sportem, niż głupotami – zaznacza Bartłomiej Szarek, prezes Weteran Tur Garwolin.

– Miejsca, gdzie można było pojeździć, szybko stają się niedostępne, a te ważne przyrodniczo i historycznie są wcale bądź słabo oznakowane. Ponadto tzw. crossowcy i quadowcy niejednokrotnie zapobiegli nielegalnemu wyrzucaniu śmieci do lasu. Są też w Polsce wytyczone trasy crossowe, po których można legalnie jeździć. Niestety jest ich jeszcze mało i niewiele osób o nich wie – komentuje dla nas problem quadów i crossów w lasach prezes Tura 

Jarosław Staszczuk

Źródło: Quady „rozjeżdżają” nam lasy (egarwolin.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.